Ostatnio czułam potrzebę opublikowania czegoś swojego, czegoś, co mogłoby choć w małym stopniu oddać to, co ostatnio się działo, a działo się od groma. Od ostatniej notki pojutrze minąłby rok, więc leżąc teraz pod kołdrą, opiszę, co robiłam podczas mojej nieobecności.
W sierpniu spędziłam dosyć nudne, lecz mimo wszystko potrzebne mi wakacje nad morzem, smażąc się na plaży bez większego efektu w postaci opalenizny, spacerując boso i zapominając o miejskim stylu życia. W tym czasie przypadała pierwsza rocznica mojego związku.
W październiku stałam się pełnoletnią obywatelką naszego kraju i parę miesięcy później zrozumiałam, na czym to właściwie polega.
W Boże Narodzenie urwałam kontakt z moim ojcem. I to była dobra decyzja.
Miło spędziłam Sylwestra w gronie znajomych i faceta, lecz w tym samym momencie rozpadły się też inne relacje na linii rodzinnej, co wpłynęło na sposób spędzania świąt i wszelkich rodzinnych uroczystości. Coś się skończyło i to zupełnie niepotrzebnie.
W lutym i marcu roku już 2012 przeżyłam ogromne rozczarowanie i to był jeden z gorszych momentów, jakie ostatnio przeżyłam. Był to wielki kryzys, który przyprawił mnie o pęknięcie serca na długi czas. Wydawało mi się, że straciłam coś ważnego, wręcz najważniejszego na tę chwilę. Całe wsparcie, akceptację, miłość do innych i do siebie samej, zarówno z mojej strony, jak i ze strony innych. To było trudne, ale minęło i zostało naprawione, by dalej wpaść w wir szaleństwa i komplikacji.
W kwietniu poniosłam porażkę edukacyjną, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Mam plany na przyszły rok przerwy i mam nadzieję go dobrze wykorzystać.
W maju podjęłam pracę, z której jednak zrezygnowałam po miesiącu i mniej więcej w tym samym czasie skończyły się zawirowania uczuciowe i wszystko stało się stabilniejsze. Zmieniłam kolor włosów i podejście do siebie, do otoczenia. Bez zapeszania.
Przede wszystkim, nauczyłam się wiele o życiu, o jego przykrych ale też i dobrych aspektach. Wiele rzeczy za mną, ale jeszcze więcej przede mną. W sierpniu miną dwa lata, odkąd jesteśmy razem.. Nie mam planów na wakacje, ale czas pokaże. Tęsknię za morzem. Jeszcze je zobaczę.
klej się spiera :( niestety. szukam jakiegoś lepszego substytutu, bo ten się nie sprawdził. przez kilka dni było w porządku, ale po tym jak złapał mnie deszcz róże zaczęły odchodzić. Wydaje mi się jednak, ze jest to wina kleju, bo są kleje do decoupage na tkaninach, które wytrzymują nawet pranie
OdpowiedzUsuńbrawo edwardzie. to się nazywa życie na miarę naszych czasów.
OdpowiedzUsuń